Blog fotokulinarny

Po Świętach zostało mi ponad pół kilograma kapusty kiszonej i jakoś nie miałam ochoty na zjadanie jej na surowo, a kapusta z grzybami już mi się troszkę znudziła. Mogłam zrobić kapuśniak, ale na to też nie miałam ochoty. I nagle olśnienie – kotlety z kiszonej kapusty! Jadłam takie już gdzieś kiedyś, czemu nie spróbować zrobić ich właśnie teraz? Znalazłam kilka przepisów, jednak jeden wydał mi się najbardziej interesujący – praktycznie sama kapusta, trochę mąki, bułka. I tak – bez jaja się trzyma! ;)
Oryginalny przepis znajduje się na blogu ekopowidła.

Składniki:

  • 500-600g dobrej kapusty kiszonej
  • 100g mąki
  • 1 sucha bułka
  • łyżeczka cukru
  • łyżka kminku (opcjonalnie, można pominąć, jeśli nie lubisz kminku)
  • sól, pieprz
  • olej do smażenia

Przygotowanie:

Kapustę przełóż do miski, posyp cukrem i zostaw na kilka minut. Po tym czasie odciśnij kapustę i posiekaj ją. Podejrzewam, że posypywanie cukrem można pominąć, ale odciskania kapusty już nie. Dodaj mąkę i bułkę – ja użyłam starej, kompletnie wysuszonej ciabatki, którą namoczyłam w wodzie, odsączyłam i rozdrobniłam palcami. Dodaj kminek, sól i pieprz, wszystko dokładnie wymieszaj – najlepiej dłonią i formuj okrągłe kotleciki. Smaż na rozgrzanej patelni na oleju.

Ja oczywiście zjadłam je same, ale spokojnie mogą być daniem obiadowym – zjedzone z ziemniakami i jakąś surówką. Albo w bułce, jako wegetariański burger. A w zasadzie wegański, bo przypadkowo kotlety są daniem całkowicie roślinnym :).

Zaskakują smakiem, ale są przepyszne! Polecam bardzo.

Moja siostra mówi, że z ryby po grecku najbardziej lubi warzywa. Ja też. Ale uwielbiam też boczniaki, które najlepiej smakują mi usmażone na złoto i posolone – do tego kromka dobrego chleba i już, przepyszny obiad gotowy! Ale skoro warzywa z ryby po grecku są takie dobre, to w zasadzie czemu by nie zrobić boczniaków w ten sam sposób? Jest to doskonała alternatywa dla osób nie jedzących lub nie lubiących ryb. No i oczywiście, jest to danie w 100% wegańskie, więc jeśli na przykład szykujecie wegańską wieczerzę wigilijną – boczniaki po grecku będą idealne!

Składniki

  • 1 kg boczniaków
  • 4 spore marchewki
  • 2 cebule
  • 1 pietruszka
  • 1 mały seler lub kawałek dużego
  • 2 liście laurowe
  • 4 ziarenka ziela angielskiego
  • 300 ml wody
  • olej rzepakowy
  • 250ml gęstego soku pomidorowego + łyżka koncentratu pomidorowego
  • sól
  • pieprz

Przygotowanie:

Cebulę posiekaj w kostkę, zeszklij w garnku na oleju. Obrane marchewki, pietruszkę i seler zetrzyj na tarce o grubych oczkach – dorzuć do garnka z cebulą, dodaj ziele angielskie i liść laurowy, posól i popieprz. Wlej wodę, dodaj sok i przecier pomidorowy i duś pod przykryciem aż warzywa zmiękną. Jeśli uznasz, że trzeba – dodaj więcej przecieru.

Boczniaki usmaż na złoto.

Gdy warzywa i grzyby będą gotowe – ułóż wszystko w naczyniu. Np. boczniaki na dno naczynia i przykryj „pierzynką z warzyw”. Albo warstwowy przekładaniec – zależy, jakie naczynie.

Uwaga – uzależnia! Lepiej zrobić więcej niż mniej ;)

Klarowna zupa, bez tłuszczu, samo najlepsze z warzyw i grzybów. Taki wywar robi moja Mama, podaje go z łazankami, a warzywa zużywa do sałatki jarzynowej lub pasztetu. Ja proponuję warzywa jednak wykorzystać do zupy – sprawią, że zupa będzie bardziej kolorowa i pożywna. Kasza jest zdrowszą alternatywą dla łazanek, a do tego każdy łatwo może sobie nałożyć tyle, ile chce.

Składniki:

  • 30g suszonych prawdziwków
  • 3 marchewki
  • 2 pietruszki
  • kawałek selera
  • por
  • 3 listki laurowe
  • 5 ziarenek ziela angielskiego
  • gałązka lubczyku
  • 5 ziarenek pieprzu
  • łyżka soli
  • 3 litry wody
  • posiekana natka pietruszki

kostki z kaszki

  • szklanka (250ml) kaszki krakowskiej (jęczmiennej lub gryczanej)
  • 600ml wody
  • łyżeczka soli

Przygotowanie

Grzyby zalej wrzątkiem i odstaw na 60 minut. Namoczone ugotuj w tej samej wodzie, przez około 45 minut. Odcedź przez sito, uważając, żeby piasek pozostał na dnie garnka. Wywaru nie wylewaj, dodasz go do bulionu warzywnego.

Kaszę ugotuj „na gęsto”. Jeszcze ciepłą przełóż na talerz i dociśnij, wyrównaj powierzchnię. Odstaw na godzinę. Gdy wystygnie i zastygnie, pokrój na kwadraty.

Warzywa obierz i włóż do garnka, nie krój. Dodaj liście laurowe, ziele angielskie i pieprz. Zalej 2,5 litra wody i gotuj na wolnym ogniu przez minimum godzinę. Warzywa i przyprawy wyjmij z bulionu. Do bulionu dodaj wywar grzybowy, ugotowane grzyby i pokrojone (lub starte na tarce) warzywa. Możesz część z nich (jedną marchewkę, pietruszkę i połowę selera) zetrzeć, a resztę pokroić w ćwierćplasterki. Zupę posól, dopraw świeżo zmielonym pieprzem i jeszcze zagotuj.

Podawaj z kwadracikami z kaszy i natką pietruszki.

——-

Ten przepis (jak i wiele innych, bardzo smakowitych!) można również znaleźć w świątecznym ebooku Slow Your Life. Publikacja do pobrania pod tym linkiem.

Chyba każdy lubi dostawać prezenty. Ja lubię bardzo. Najlepiej książki albo coś związanego z gotowaniem. Jakiś pyszny produkt przywieziony z zagranicznej wyprawy: przetwory, przyprawy, utensylia. Sama najchętniej przywożę takie „pamiątki” i najbardziej lubię spędzać czas na targach i w sklepach spożywczych i z wyposażeniem wnętrz – zawsze coś wypatrzę! Ale w sumie… nie trzeba nigdzie wyjeżdżać, żeby znaleźć coś zaskakującego i pysznego.

Kilka dni temu otrzymałam przesyłkę od Slow Paczka, a w dokładniej od ekipy Slow Your Life – portalu, na którym można znaleźć m.in. moje przepisy. Otworzyłam paczkę kurierską i moim oczom ukazało się pięknie zapakowane pudełko – zapakowane tak, jak najbardziej sama lubię pakować – minimalistycznie, przewiązane świątecznym biało-czerwonym sznurkiem. :)

A w środku – jeszcze fajniej, zobaczcie sami!

Chrzan mirabelkowy od Specjały spod Strzechy, rodzinnej firmy produkującej musztardy, sosy chrzanowe, konfitury z płatków róży, octy i inne specjały. Chrzan ma przepiękny bursztynowy kolor, a smak – bezbłędny! Ostrość chrzanu przełamana słodko-kwaśną mirabelką to idealne połączenie smakowe.

Syrop lawendowy od Efka Spiżarnia. Ach, jak on pachnie! Dla miłośników lawendy to obowiązkowy produkt w kuchni – wyśmienity do placuszków, naleśników i owsianki.

Zielona kawa od firmy Rigello. Kawa nie palona, podobno ma zbawienny wpływ na oczyszczanie organizmu. Jeszcze nie próbowałam, ale ciekawa jestem jej smaku. Jest już zmielona, to dobrze, bo nie dysponuję młynkiem do mielenia kawy.

Świąteczny olej roztoczański – tłoczony na zimno i nierafinowany olej rzepakowy z Olejarni Swiątecznej  na Roztoczu, znajdujący się na Liście Produktów Tradycyjnych. Rzepak wykorzystywany do jego produkcji rośnie na terenie Roztocza Środkowego, Grzędy Sokalskiej i Kotliny Zamojskiej. Sam olej jest lekko mętny, ma złociostobrązową barwę i pachnie i smakuje obłędnie.

Chałwa lniana od firmy Gacjana – tę chałwę poznałam już w zeszłym roku. Jest zaskakująca i zrobiona z siemienia lnianego! Do tego zawiera żurawinę, sezam lub orzechy arachidowe. Czyli same zdrowe składniki! Jest przepyszna. W świątecznej slow paczce jest chałwa cynamonowa – nie zawiera orzechów arachidowych, ale za to jest słonecznik.

Mydło naturalne w kostce od Herbs & Hydro, wytworzone z olejów roślinnych bez konserwantów, chemicznych wybielaczy, wypełniaczy i sztucznych utwardzaczy. Do slow paczki mydła trafiają losowo – w mojej znalazło się mydło z oliwą z oliwek.

A do tego, w wersji premium – jeszcze Sezonownik na rok 2016, czyli praktyczny podręczny owocowo-warzywny kalendarz na cały następny rok z zabawnymi ilustracjami i przepisami oraz i najnowszy numer Magazynu Usta, czyli coś do poczytania, z pięknymi zdjęciami!

Paczka jest w dwóch wersjach – wegańskiej i klasycznej. Wersje różnią się tylko jednym produktem: w paczce wegańskiej jest syrop lawendowy, a w paczce klasycznej – miód wielokwiatowy od Wileńskich.

Same rarytasy!

Jeśli chcecie sprawić prezent komuś lub samemu sobie, to polecam Slowpaczkę :)
Paczka zapakowana jest przepięknie, a to, co się w niej znajduje, cieszy oczy i zmysły.
Slow Paczkę można zamówić tutaj. No i ważne: żeby paczka mogła dotrzeć do adresatów przed Świętami, zamówienia przyjmowane są do 15 grudnia. Dodatkowo, Slow Paczka ma też specjalną ofertę paczek dla firm, a do tego można zamówić paczkę z wysyłką za granicę (lecz tylko na teren Unii Europejskiej) – paczki zagraniczne można zamawiać do 10 grudnia.


Na bazarku przy rondzie Wiatraczna można kupić przepyszne pomidory z Janowa, nawet o tej porze roku dostępnych jest kilka odmian, które kuszą kolorami: nie wszystkie są czerwone. Nie łudzę się, że dojrzewały na słońcu, bo przecież na dworze zimno, ale nie mogłam przejść obok nich obojętnie. No i takie kolorowe cuda najlepiej zjeść na surowo, w sałatce.

W sałatce znalazły się: kolorowe pomidory z Janowa, ser typu feta od Mlecznej Drogi, awokado Hass, czerwona cebulka (specjalnie zdrabniam, bo naprawdę była malutka! ;) ), oliwa extra virgin i czarne oliwki confit od Grecja w gębie, świeże zioła: kolendra i szczypior, do tego sól morska i świeżo mielony czarny pieprz.

Za oknem piękne słońce i gdyby nie to, że jest jednak trochę zimno, to można by się poczuć jak w środku lata!