Blog fotokulinarny

Na taki leniwy dzień jak dziś, na przyjęcie niespodziewanych lub spodziewanych gości, na obiad, kolację…
W zasadzie na każdą okazję – pod warunkiem, że macie piekarnik i świeże warzywa.

Mogą być jakiekolwiek. W wersji bardziej klasycznej – na przykład ziemniaki, marchewka, pietruszka, seler (w dowolnej konfiguracji). W wersji mniej typowej – mogą być takie cuda jak: skorzonera, pasternak, topinambur, bataty (niekoniecznie razem, ale mogą stanowić dodatek do innych warzyw). Może być cebula, cukinia, papryka, kabaczek, fenkuł – to, co akurat ma się pod ręką.
Lubię łączyć różne warzywa, wtedy mieszają się różne smaki i kolory.

Warzywa obieramy i kroimy w grube słupki. Polewamy oliwą, dodajemy rozmaryn lub tymianek (najlepiej świeży, ale może być i suszony), sól, pieprz, ząbki czosnku. Przekładamy do żaroodpornego naczynia lub na blaszkę.
I pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180°C do miękkości, czyli jakieś trzy kwadranse.

Odpowiedzi na Pieczone warzywa