Blog fotokulinarny

Ależ to trudne zadanie! W skrzynce mailowej znalazłam takie smakowite przepisy z wykorzystaniem oleju kokosowego, że gdybym mogła, to bym nagrodziła wszystkie :)  Ale konkursy mają do siebie to, że (niestety) nie wszyscy mogą wygrać – w końcu po to jest regulamin, żeby od początku było wiadomo, ile jest nagród i jakie. W tym konkursie do wygrania są dwa rewelacyjne zestawy – olej kokosowy I-COCO i przyprawy prosto z Tajlandii.

Konsultowałam werdykt ze sponsorami nagród i przepisy, które nagrodzimy, urzekły nas bardzo przede wszystkim dostępnością składników i łatwością wykonania (chociaż pozostałe brzmią równie smakowicie!).

Dlatego, ogłaszam niniejszym, że nagrody otrzymują:

  • Marianna za przepis na pachnącą orientem młodą kapustę z młodą marchewką

oraz

  • Klaudia za przepis na ciasteczka jaglane, których nie trzeba piec (ale można)

Zwyciężczyniom gratuluję nagrody, mój olej już się prawie skończył… ;)

Kto z nas choć raz nie chciał rzucić wszystkiego i przenieść się w jakieś fajne miejsce? Tak zrobili Zuza i Emil z MyGecko. Przenieśli się do Tajlandii, gdzie spędzają czas podróżując i wyszukując rarytasy spożywcze. Gdybym powiedziała, że nie zazdroszczę, to bym skłamała ;)  Ich relacje z podróży można przeczytać na ich blogu i na facebooku.

Jednym z takich rarytasów jest olej kokosowy tłoczony na zimno ze świeżych kokosów z eko upraw. To zupełnie inna jakość niż wszystkie oleje, których miałam okazję dotąd używać.

Jak pisze Zuza z MyGecko: Olej I-COCO jest inny, bo produkowany ze świeżych kokosów z eko farm w Tajlandii. Oleje dostępne w Europie są produkowane z suszonej kopry kokosowej. I mają na etykiecie kraj pochodzenia: Filipiny, ale to często oznacza, że z Filipin tylko ściągnięto półprodukt (suszoną koprę kokosową), a olej tłoczono w Europie. 

Wy też będziecie mogli spróbować tego oleju, szczegóły poniżej :)

Składniki:

  • 1 batat
  • 2 ziemniaki
  • 200g ciecierzycy (ugotowanej, lub z puszki)
  • 4 małe marchewki
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1,5 łyżki oleju kokosowego
  • 200 ml mleka kokosowego
  • 250 ml gęstego soku pomidorowego
  • 1 czubata łyżka czerwonej pasty curry
  • dwie garście porwanych na drobne kawałki liści jarmużu
  • 1 mała cukinia
  • 1 czerwona papryka
  • świeża kolendra
  • łyżka sosu sojowego
  • ewentualnie woda

Przygotowanie:

  • Cebulę pokrój w kostkę lub w piórka, jak wolisz. Czosnek drobno posiekaj (lub niezbyt drobno, jak Ci się nie chce ;)
  • Warzywa pokrój w grubą kostkę.
  • Rozgrzej olej w głębokiej patelni (lub w garnku), zeszklij cebulę i czosnek.
  • Dodaj marchewkę, bataty i ziemniaki.
  • Dodaj pastę curry, dobrze wymieszaj. Jeśli potrzeba, dodaj odrobinę wody.
  • Wlej mleko kokosowe, pastę pomidorową, zagotuj.
  • Gdy warzywa trochę zmiękną, dodaj pokrojoną paprykę i cukinię oraz ciecierzycę.
  • Jeśli potrzeba, dodaj więcej mleka kokosowego, soku (przecieru) pomidorowego lub wody.
  • Pod sam koniec gotowania dodaj porwane liście jarmużu.
  • Podawaj posypane posiekaną kolendrą. Do tego ryż albo jak u mnie – kasza jaglana. Można też zjeść samo.
  • Nie napisałam nic o soli, bo danie jest tak aromatyczne, że przyprawy powinny wystarczyć za sól, tym bardziej, że dodajemy trochę sosu sojowego. Jednak jeśli czujesz, że brakuje soli – nic nie stoi na przeszkodzie, żeby jej dodać. Do smaku :)

KONKURS :)

w którym można wygrać olej kokosowy tłoczony ze świeżych kokosów I-COCO i zestaw tajskich przypraw

Regulamin konkursu z MyGecko

  1. Napisz (własny :) ) przepis, w którym jednym ze składników jest olej kokosowy. Do przepisu możesz dołączyć zdjęcie potrawy, choć nie jest to warunek konieczny.
  2. Przyślij przepis na adres ula@dzikapycha.pl do dnia 5 maja 2016 roku do godz. 24:00. [EDIT: Niedziela 8 MAJA 2016, do godz. 24.00]
  3. Organizatorem konkursu jest dzikapycha.pl.
  4. Sponsorem nagród jest MyGecko.pl
  5. Nagrody: dwa zestawy, w których skład wchodzi świeżo tłoczony olej kokosowy I-COCO i zestaw tajskich przypraw.
  6. Z nadesłanych przepisów wybiorę dwa. Wyniki konkursu ogłoszę na blogu i na fb 10 maja 2016. Ze zwycięzcami skontaktuję się mailowo.

Jakiś czas temu opublikowałam przepis na batony daktylowo-nerkowcowe. I dzisiejszy przepis jest wariacją na temat tych batonów – tylko tym razem w formie kulek. Kulki mają tę przewagę nad batonami, że wychodzi ich więcej i są takie w zasadzie na jednego kęsa. Albo na dwa, zależy od wielkości kulki.

Takie kulki są idealne, gdy macie ochotę na coś słodkiego. Są całkowicie naturalne, a słodkość pochodzi tylko z daktyli. Są pyszne, lekko czekoladowe…  Mmmm…

Kulki można zapakować w mini papilotki, wyglądają wtedy bardziej elegancko i profesjonalnie ;)

Składniki:

  • 200g nerkowców
  • 200g świeżych daktyli
  • skórka otarta z jednej pomarańczy
  • 3 łyżeczki kakao

Przygotowanie:

Do przygotowania potrzebne będzie, podobnie jak w przepisie na batony, tyle samo nerkowców i świeżych daktyli (suszone daktyle też mogą być, tylko trzeba je najpierw namoczyć, żeby były bardziej „plastyczne” i żeby łatwiej było je zmiksować). Do tego trochę kakao. I skórka otarta z pomarańczy (opcjonalnie). Miksujemy w blenderze, najpierw orzechy, później dodajemy daktyle i skórkę pomarańczową, na koniec dosypujemy kakao. Miksujemy pulsacyjnie, masa jest gęsta i czasem trzeba sobie pomóc łyżką. Gdy wszystkie składniki będą zmiksowane, przekładamy je do miski i dłońmi jeszcze ugniatamy, jak ciasto. Miskę z masą chowamy do lodówki na min. 30 minut, żeby masa trochę się schłodziła. Po tym czasie łyżeczką do herbaty nabieramy masę i dłońmi formujemy kulki. Od Was zależy, jakiej wielkości kulki powstaną. Ja chyba najbardziej lubię takie nieduże, o średnicy 1,5 cm. Gotowe kulki znów wstawiamy do lodówki. Istnieje niebezpieczeństwo, że za każdym razem, gdy otworzycie drzwi, będziecie sięgać po kulkę – na wszelki wypadek przechowujcie kulki w zamkniętym pojemniku. ;)

Wychodzi 40-45 małych kulek.

 

Odkąd zepsuł mi się piekarnik, jakoś nie mam nastroju na gotowanie. Zresztą na pewno zauważyliście ciszę na blogu. Wybaczcie. Postaram się jednak jakoś uaktywnić, bo przecież bez piekarnika da się żyć ;)

Zatem przedstawiam koktajl: pyszny, kremowy, gęsty i pożywny. I zupełnie przypadkiem całkowicie wegański. Zdecydowanie może wystąpić na śniadaniu w roli głównej. Nie trzeba dosładzać, bo banany są słodkie. Ale jeśli ktoś chce więcej słodyczy, to można dodać kilka daktyli albo łyżkę syropu z agawy lub klonowego.

Dla 2 osób potrzebne będzie:

  • 1,5 szklanki mleka roślinnego, np. sojowego
  • 2 banany
  • 2 czubate łyżki masła orzechowego
  • 2 łyżki wiórków kokosowych
  • 2 łyżki nasion szałwii hiszpańskiej (chia)

Wszystko zmiksować w blenderze. Przelać do szklanek. Pić ze smakiem ;)

Zawsze, gdy kupuję czerwoną soczewicę (uwielbiam zupę z czerwonej soczewicy!), myślę o tym, że następnym razem muszę kupić inną. Na brązową wcale nie tak łatwo trafić, ale warto się za nią rozejrzeć. Ma małe ziarenka (mniejsze, niż zielona) i idealnie nadaje się do sałatek, bo nie rozpada się po ugotowaniu. (Można kupić też taką soczewicę w puszce, co zdecydowanie przyspieszy proces przygotowywania sałatki. )

Składniki:

  • szklanka brązowej soczewicy
  • spora garść małych różyczek brokułu (pół sporego brokułu)
  • 15 małych pomidorków
  • ser feta
  • 300g małych pieczarek
  • dwa ząbki czosnku
  • łyżka majeranku
  • oliwa, masło do smażenia

Przygotowanie:

  1. Soczewicę namocz na pół godziny w wodzie, a później ugotuj w osolonej wodzie do miękkości, przez jakieś 20-30 minut.
  2. Pieczarki umyj i usmaż na złoto na maśle z dodatkiem oliwy, z czosnkiem i łyżką majeranku. Do tego sól i pieprz.
  3. Brokuły zblanszuj we wrzątku (gotuj w osolonej wodzie przez 1-2 minuty), po odcedzeniu „zahartuj” lodowatą wodą (przełóż do miski z zimną wodą i lodem), żeby nie straciły intensywnie zielonego koloru.
  4. Fetę pokrój w kostkę.
  5. Pomidorki przekrój na pół.
  6. Przełóż wszystkie składniki do miski, wymieszaj.
  7. Dopraw solą i pieprzem do smaku. Polej oliwą.

Smacznego!