Blog fotokulinarny

Byłam wczoraj w miejscu, gdzie jest ciepło przez cały rok. W miejscu, gdzie zioła rosną na okrągło. Ach, jak tam cudownie pachnie! I podobno nikt, kto tam pracuje, nie cierpi na depresję – terapia światłem robi swoje. I ta kojąca wzrok zieleń… A rośliny lepiej rosną przy muzyce.

Szklarnie, a w nich ciągnące się prawie po horyzont połacie bazylii, mięty, natki, kolendry, szczypiorku, rozmarynu… To ziołowy raj. Niesamowite, że można było zobaczyć wszystkie stadia rozwoju ziół – od maleńkich, świeżo wykiełkowanych, po gotowe do pakowania rośliny. (kliknij w zdjęcie żeby powiększyć)








To wszystko w Polsce, pod Grodziskiem Mazowieckim, w siedzibie firmy Swedeponic, która wprowadza nową markę ziół – Baziółka. Pewnie znacie te zioła, a na pewno choć raz kupiliście zioła tego producenta nawet tego nie wiedząc, bo zioła spod Grodziska wędrują do sklepów we wszystkich zakątkach kraju – w różnych opakowaniach, ale środek jest zawsze ten sam. Z nową nazwą powinno być wiadomo, że to polskie zioła od polskiego producenta.

Po wizycie w szklarni właściciele zaprosili nas na obiad. I to jaki! Menu, w którym znalazło się wiele ziół, przygotował Witek Iwański.

A były tam między innymi:

– zielony brioche z bazylii i pietruszki z brązowym masłem i solą majerankową
– szparagi pieczone w kolendrze, z kolendrową pianą, szałwiowym ciastkiem i pestkami z dyni
– łosoś z emulsją z estragonu i kompresowane z koprem ogórki
– lody-waniliowo-rozmarynowe z białym octem i pieprzem
– czekoladki ze stewią i tymiankiem





Wszystko obłędne, dziko pyszne i wspaniale podane. Jednak obawiam się, że niektóre potrawy są nie do odtworzenia w normalnych domowych warunkach. Na przykład taki łosoś. Łosoś, przygotowany metodą sous vide, najpierw marynowany i chłodzony był kilka godzin (to akurat da się zrobić bez problemu), a potem został zapakowany próżniowo i gotowany przez 12 godzin w niskiej temperaturze – 40 stopni (no to jest akurat ten trudniejszy etap).

 

I żeby nie było: to nie jest post sponsorowany, ale było tak niesamowicie, że aż musiałam się z Wami tym podzielić.