Blog fotokulinarny

warzywa

Zawsze, gdy kupuję czerwoną soczewicę (uwielbiam zupę z czerwonej soczewicy!), myślę o tym, że następnym razem muszę kupić inną. Na brązową wcale nie tak łatwo trafić, ale warto się za nią rozejrzeć. Ma małe ziarenka (mniejsze, niż zielona) i idealnie nadaje się do sałatek, bo nie rozpada się po ugotowaniu. (Można kupić też taką soczewicę w puszce, co zdecydowanie przyspieszy proces przygotowywania sałatki. )

Składniki:

  • szklanka brązowej soczewicy
  • spora garść małych różyczek brokułu (pół sporego brokułu)
  • 15 małych pomidorków
  • ser feta
  • 300g małych pieczarek
  • dwa ząbki czosnku
  • łyżka majeranku
  • oliwa, masło do smażenia

Przygotowanie:

  1. Soczewicę namocz na pół godziny w wodzie, a później ugotuj w osolonej wodzie do miękkości, przez jakieś 20-30 minut.
  2. Pieczarki umyj i usmaż na złoto na maśle z dodatkiem oliwy, z czosnkiem i łyżką majeranku. Do tego sól i pieprz.
  3. Brokuły zblanszuj we wrzątku (gotuj w osolonej wodzie przez 1-2 minuty), po odcedzeniu „zahartuj” lodowatą wodą (przełóż do miski z zimną wodą i lodem), żeby nie straciły intensywnie zielonego koloru.
  4. Fetę pokrój w kostkę.
  5. Pomidorki przekrój na pół.
  6. Przełóż wszystkie składniki do miski, wymieszaj.
  7. Dopraw solą i pieprzem do smaku. Polej oliwą.

Smacznego!

Po Świętach zostało mi ponad pół kilograma kapusty kiszonej i jakoś nie miałam ochoty na zjadanie jej na surowo, a kapusta z grzybami już mi się troszkę znudziła. Mogłam zrobić kapuśniak, ale na to też nie miałam ochoty. I nagle olśnienie – kotlety z kiszonej kapusty! Jadłam takie już gdzieś kiedyś, czemu nie spróbować zrobić ich właśnie teraz? Znalazłam kilka przepisów, jednak jeden wydał mi się najbardziej interesujący – praktycznie sama kapusta, trochę mąki, bułka. I tak – bez jaja się trzyma! 😉
Oryginalny przepis znajduje się na blogu ekopowidła.

Składniki:

  • 500-600g dobrej kapusty kiszonej
  • 100g mąki
  • 1 sucha bułka
  • łyżeczka cukru
  • łyżka kminku (opcjonalnie, można pominąć, jeśli nie lubisz kminku)
  • sól, pieprz
  • olej do smażenia

Przygotowanie:

Kapustę przełóż do miski, posyp cukrem i zostaw na kilka minut. Po tym czasie odciśnij kapustę i posiekaj ją. Podejrzewam, że posypywanie cukrem można pominąć, ale odciskania kapusty już nie. Dodaj mąkę i bułkę – ja użyłam starej, kompletnie wysuszonej ciabatki, którą namoczyłam w wodzie, odsączyłam i rozdrobniłam palcami. Dodaj kminek, sól i pieprz, wszystko dokładnie wymieszaj – najlepiej dłonią i formuj okrągłe kotleciki. Smaż na rozgrzanej patelni na oleju.

Ja oczywiście zjadłam je same, ale spokojnie mogą być daniem obiadowym – zjedzone z ziemniakami i jakąś surówką. Albo w bułce, jako wegetariański burger. A w zasadzie wegański, bo przypadkowo kotlety są daniem całkowicie roślinnym :).

Zaskakują smakiem, ale są przepyszne! Polecam bardzo.

Moja siostra mówi, że z ryby po grecku najbardziej lubi warzywa. Ja też. Ale uwielbiam też boczniaki, które najlepiej smakują mi usmażone na złoto i posolone – do tego kromka dobrego chleba i już, przepyszny obiad gotowy! Ale skoro warzywa z ryby po grecku są takie dobre, to w zasadzie czemu by nie zrobić boczniaków w ten sam sposób? Jest to doskonała alternatywa dla osób nie jedzących lub nie lubiących ryb. No i oczywiście, jest to danie w 100% wegańskie, więc jeśli na przykład szykujecie wegańską wieczerzę wigilijną – boczniaki po grecku będą idealne!

Składniki

  • 1 kg boczniaków
  • 4 spore marchewki
  • 2 cebule
  • 1 pietruszka
  • 1 mały seler lub kawałek dużego
  • 2 liście laurowe
  • 4 ziarenka ziela angielskiego
  • 300 ml wody
  • olej rzepakowy
  • 250ml gęstego soku pomidorowego + łyżka koncentratu pomidorowego
  • sól
  • pieprz

Przygotowanie:

Cebulę posiekaj w kostkę, zeszklij w garnku na oleju. Obrane marchewki, pietruszkę i seler zetrzyj na tarce o grubych oczkach – dorzuć do garnka z cebulą, dodaj ziele angielskie i liść laurowy, posól i popieprz. Wlej wodę, dodaj sok i przecier pomidorowy i duś pod przykryciem aż warzywa zmiękną. Jeśli uznasz, że trzeba – dodaj więcej przecieru.

Boczniaki usmaż na złoto.

Gdy warzywa i grzyby będą gotowe – ułóż wszystko w naczyniu. Np. boczniaki na dno naczynia i przykryj „pierzynką z warzyw”. Albo warstwowy przekładaniec – zależy, jakie naczynie.

Uwaga – uzależnia! Lepiej zrobić więcej niż mniej 😉

Klarowna zupa, bez tłuszczu, samo najlepsze z warzyw i grzybów. Taki wywar robi moja Mama, podaje go z łazankami, a warzywa zużywa do sałatki jarzynowej lub pasztetu. Ja proponuję warzywa jednak wykorzystać do zupy – sprawią, że zupa będzie bardziej kolorowa i pożywna. Kasza jest zdrowszą alternatywą dla łazanek, a do tego każdy łatwo może sobie nałożyć tyle, ile chce.

Składniki:

  • 30g suszonych prawdziwków
  • 3 marchewki
  • 2 pietruszki
  • kawałek selera
  • por
  • 3 listki laurowe
  • 5 ziarenek ziela angielskiego
  • gałązka lubczyku
  • 5 ziarenek pieprzu
  • łyżka soli
  • 3 litry wody
  • posiekana natka pietruszki

kostki z kaszki

  • szklanka (250ml) kaszki krakowskiej (jęczmiennej lub gryczanej)
  • 600ml wody
  • łyżeczka soli

Przygotowanie

Grzyby zalej wrzątkiem i odstaw na 60 minut. Namoczone ugotuj w tej samej wodzie, przez około 45 minut. Odcedź przez sito, uważając, żeby piasek pozostał na dnie garnka. Wywaru nie wylewaj, dodasz go do bulionu warzywnego.

Kaszę ugotuj „na gęsto”. Jeszcze ciepłą przełóż na talerz i dociśnij, wyrównaj powierzchnię. Odstaw na godzinę. Gdy wystygnie i zastygnie, pokrój na kwadraty.

Warzywa obierz i włóż do garnka, nie krój. Dodaj liście laurowe, ziele angielskie i pieprz. Zalej 2,5 litra wody i gotuj na wolnym ogniu przez minimum godzinę. Warzywa i przyprawy wyjmij z bulionu. Do bulionu dodaj wywar grzybowy, ugotowane grzyby i pokrojone (lub starte na tarce) warzywa. Możesz część z nich (jedną marchewkę, pietruszkę i połowę selera) zetrzeć, a resztę pokroić w ćwierćplasterki. Zupę posól, dopraw świeżo zmielonym pieprzem i jeszcze zagotuj.

Podawaj z kwadracikami z kaszy i natką pietruszki.

——-

Ten przepis (jak i wiele innych, bardzo smakowitych!) można również znaleźć w świątecznym ebooku Slow Your Life. Publikacja do pobrania pod tym linkiem.

Na bazarku przy rondzie Wiatraczna można kupić przepyszne pomidory z Janowa, nawet o tej porze roku dostępnych jest kilka odmian, które kuszą kolorami: nie wszystkie są czerwone. Nie łudzę się, że dojrzewały na słońcu, bo przecież na dworze zimno, ale nie mogłam przejść obok nich obojętnie. No i takie kolorowe cuda najlepiej zjeść na surowo, w sałatce.

W sałatce znalazły się: kolorowe pomidory z Janowa, ser typu feta od Mlecznej Drogi, awokado Hass, czerwona cebulka (specjalnie zdrabniam, bo naprawdę była malutka! 😉 ), oliwa extra virgin i czarne oliwki confit od Grecja w gębie, świeże zioła: kolendra i szczypior, do tego sól morska i świeżo mielony czarny pieprz.

Za oknem piękne słońce i gdyby nie to, że jest jednak trochę zimno, to można by się poczuć jak w środku lata!