Blog fotokulinarny

przekąski

Proszę Państwa, to coś obłędnie pysznego i zaskakująco łatwego do zrobienia. Tylko dwa składniki (lub trzy). Do tego blender, pergamin i nóż. I już. W parę chwil masz pyszne i zdrowe surowe batony wegańskie z daktyli i nerkowców.

A dokładnie, to: weź tyle samo daktyli i nerkowców, do tego odrobina jagód goji, wrzuć wszystko do blendera i zmiksuj wszystko razem. Rozdrobnione daktyle i orzechy wyciągamy z pojemnika blendera i ugniatamy jak masę na kruche ciasto – do połączenia składników. Mój blender nie daje rady zmiksować wszystkiego na gładko. I dobrze, dzięki temu mam w batonach kawałeczki orzechów, a masa nie jest jednolita. Masę „rozpłaszczamy” na desce wyłożonej pergaminem/papierem do pieczenia – na wysokość ok 0,5-1 cm. Można przygnieść i wyrównać drugą deską, też z papierem. Schłodź w lodówce przez co najmniej godzinę i dopiero wtedy pokrój. Dlaczego papier/pergamin jest ważny? Bo jedną stronę ma taką bardziej śliską, dzięki czemu masa nie przykleja się do papieru. A schłodzona masa lepiej się kroi i trzyma. Dlatego batony przechowuj w lodówce. Ja każdy batonik zawijam w kawałek papieru, dzięki czemu szybko mogę zabrać taki batonik ze sobą do pracy—po prostu otwieram lodówkę i pakuję zawijasek do torebki/kieszeni. Nie wiem, jak długo takie batony można przechowywać – ale myślę, że lepiej zrobić mniej niż więcej. Zawsze można zrobić znowu. Albo, gdy zrobiliście za dużo – podzielcie się z kimś, kogo lubicie :)

Na 12 batoników potrzeba:

  • 150g daktyli (świeżych)
  • 150g nerkowców
  • 1 łyżka jagód goji

Świeże dojrzałe daktyle są dużo lepsze od tych suszonych, bo są bardziej miękkie i łagodne. Gdy masz twarde suszone daktyle, możesz je na chwilę namoczyć, ale na niezbyt długo. I trzeba je porządnie odsączyć. W przeciwnym razie uzyskasz rzadką glamdzię, pyszną, ale batonów z niej nie będzie.

Lubicie frytki? Któż ich nie lubi. Uwielbiam te domowe, z ziemniaków. W ogóle to lubię ziemniaki w każdej postaci. Ale lubię również inne warzywa i uważam, że też można z nich zrobić wspaniałe frytki. Często przygotowuję pieczone warzywa, ale takie w formie frytek wymagają więcej krojenia i robię je zdecydowanie rzadziej. Jeśli macie ochotę na taką przekąskę, to zdecydowanie warto poświęcić odrobinę więcej czasu. Przedstawiam Wam alternatywę dla frytek ziemniaczanych – frytki z warzyw korzeniowych: marchewki, pietruszki, pasternaku i selera. Poniższe proporcje są na jedną osobę. Wydaje się, że 5 korzeni to całkiem sporo, ale po upieczeniu wszystkie zmieściły się w jednej małej miseczce. Tak więc jeśli przygotowujecie porcję dla większej liczby osób, użyjcie więcej warzyw, przypraw i oliwy.

Składniki:

warzywa

  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • 1 pasternak
  • 1 mały seler

przyprawy

  • szczypta mielonego imbiru
  • 1 łyżeczka mielonej kolendry
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki mielonej słodkiej papryki
  • szczypta chili
  • 1 łyżka oliwy
  • szczypta soli
  • pieprz
  • łyżka oliwy

Przygotowanie:

Warzywa obierz, pokrój na frytki, wrzuć do miski. Skrop oliwą, posyp przyprawami. Dokładnie wymieszaj dłońmi, tak aby wszystkie kawałki dokładnie obtoczyć w przyprawach. Blachę wyłóż papierem do pieczenia lub przygotuj prostokątną formę. Piecz w piekarniku rozgrzanym do 200 °C przez około 30-40 minut, do uzyskania pożądanego stopnia wypieczenia :)

 

Komosa ryżowa jest podobno najzdrowszym z ziaren. Jakiś czas temu, zanim stała się bardzo modna i w miarę ogólnodostępna, kupiłam jedno opakowanie. Długo się zastanawiałam, co z nią zrobić, w końcu ugotowałam jak kaszę. Rozczarowała mnie. Miała dziwny smak i zapach. Postanowiłam dać jej jeszcze jedną szansę i za drugim razem przekonałam się do niej. Ale może dlatego, że za drugim razem była to czerwona komosa, nie biała? Czerwona smakuje inaczej, trochę bardziej orzechowo. Jest pyszna. Białą też polubiłam, ale najbardziej lubię ją z dodatkiem komosy czerwonej. Takiej właśnie mieszanki użyłam do przygotowania ostatniej sałatki. Sałatka wyborna, chrupiąca – jest co gryźć. A kiełki rzodkiewki nadają jej lekkiej ostrości. Polecam bardzo. Można też do niej dodać pomidorki koktajlowe i/lub oliwki.

Składniki:

  • 1 szklanka komosy ryżowej białej (lub zmieszanej z czerwoną)
  • 2 łyżki sezamu
  • 2 łyżki pestek słonecznika
  • 2 łyżki siekanych migdałów
  • garść kiełków rzodkiewki
  • pół czerwonej papryki
  • 1 bakłażan
  • 1 dojrzałe awokado
  • oliwa z oliwek
  • sól i pieprz do smaku
  • sok z cytryny
  • świeża kolendra

Przygotowanie:

  1. Bakłażana pokrój w grube plastry, posmaruj oliwą z obu stron oliwą, posól i popieprz. Upiecz w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni. Około 40 minut, aż zmięknie i się zezłoci z obu stron.
  2. Komosę ugotuj w dwóch szklankach osolonej wody.
  3. Paprykę i awokado pokrój w kostkę. Awokado skrop sokiem z cytryny.
  4. Ziarna słonecznika i migdały upraż na suchej patelni.
  5. Do ugotowanej i przestudzonej kaszy dodaj ostudzonego bakłażana pokrojonego na mniejsze części (np. każdy plaster na ćwiartki), paprykę, awokado, kiełki, sezam, migdały i ziarna słonecznika. Polej oliwą, skrop sokiem z cytryny, jeśli chcesz dopraw solą i pieprzem. Dodaj posiekaną kolendrę. Wymieszaj. Smacznego!

A przepis na inną sałatkę z komosy ryżowej znajdziesz tu.

Jeśli lubicie kruche maślane ciasteczka, takie jak szkockie shortbread, to może zaciekawi Was wersja wytrawna, z parmezanem i tymiankiem. To idealna przekąska np. do czerwonego wina. Zamierzam zrobić takie na jutrzejszy wieczór.

  • 250g mąki
  • 100g zimnego masła
  • 50 g drobno startego parmezanu (albo grana padano)
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 łyżeczki suszonego tymianku (albo świeżego, jeśli macie pod ręką)
  • trochę grubo zmielonego czarnego pieprzu – opcjonalnie
  • 1 jajko
  • ewentualnie odrobina wody lub mąki – ale to dodajemy na samym końcu, jeśli będzie trzeba.

Przygotowanie:

Mąkę przesiewamy, masło kroimy w drobną kostkę.

Ze składników wyrabiamy ciasto, niezbyt długo, ale tak, żeby składniki się połączyły, a ciasto stanowiło w miarę jednorodną masę i przestało się kleić do dłoni. Z ciasta formujemy wałek, zawijamy w folię spożywczą, chowamy na 30 minut do lodówki. Gdy się schłodzi, kroimy ciasto na talarki o grubości 0,5-1cm. Pieczemy na blasze wyłożonej papierem w temperaturze 170 stopni, przez około 20-25 minut, aż się zezłocą.

Buraki w polskich domach występują najczęściej w dwóch formach: barszczu i zasmażanych buraczków. U mnie w domu robiło się je jeszcze jako sałatkę na zimno, z gotowanych buraków startych na tarce o grubych oczkach, z dodatkiem jabłka. Niektórzy jeszcze robią marynowane buraczki w słoikach. Ja lubię buraki we wszystkich formach, chociaż najbardziej smakują mi buraki pieczone. Stale też poszukuję nowych dań z użyciem buraków. Na przykład uwielbiam tartę z pieczonymi burakami i kozim serem. Jakiś czas temu opublikowałam przepis na pesto z buraka. Dziś proponuję Wam buraki w podobnej, lecz jednak innej, formie.

Pkhali (pchali) to gruzińska przekąska np. w formie kulek, mogą być z buraka lub szpinaku, lub innych warzyw. Wydaje mi się, że te buraczane wyglądają bosko. Jeśli lubicie buraki, polecam gorąco!

Składniki:

  • 300g pieczonych buraków
  • 100g orzechów włoskich
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka octu winnego (z czerwonego wina lub balsamico)
  • 1 łyżeczka mielonej kolendry
  • ¼-½ łyżeczki chili w płatkach
  • świeże zioła: natka, kolendra, lubczyk – po łyżce siekanych ziół
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • pestki z połówki granata

Przygotowanie:

  1. Buraki obrać, zetrzeć na tarce o grubych oczkach.
  2. Czosnek drobno posiekać.
  3. Orzechy zmielić.
  4. Orzechy, czosnek i buraki zmielić w blenderze na gęstą masę z dodatkiem oliwy. Dodać mieloną kolendrę, chili, sól, pieprz, drobno posiekane zioła i ocet. Wymieszać.
  5. Z masy ulepić kulki.
  6. Podawać ze świeżymi ziołami i pestkami granata.