Blog fotokulinarny

desery

Jako, że sezon na wiśnie w pełni, pomyślałam, że to idealny moment, żeby zrobić coś, o czym marzyłam od dawna: clafoutis.

Podobno ten francuski deser tradycyjnie przyrządza się z czereśniami, ale wydaje mi się, że wiśnie pasują do niego idealnie. Są bardziej kwaśne od czereśni i bardzo dobrze komponują się ze słodkim ciastem.

A samo ciasto – zaskakujące. Rośnie w górę jak suflet i równie szybko opada, dlatego najlepiej jeść je na gorąco, zanim opadnie, a wierzch jest chrupiący. Na zimno też jest smaczne, ale trochę wygląda i smakuje jak bardzo gruby naleśnik z owocami. ;)

 

 

Składniki:

  • 1/2kg świeżych, wydrylowanych wiśni (chociaż wiśnie z syropu, konfitury lub mrożone też się nadadzą)
  • 2 łyżki kirschu (destylatu z wiśni) – opcjonalnie
  • 100g mąki
  • 3 jaja
  • 8 łyżek cukru
  • drobno starta skórka z cytryny
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 150ml mleka
  • 150ml śmietany kremówki
  • 80g masła
  • szczypta soli
  • cukier puder do oprószenia

 

Przygotowanie:

  1. Wydrylowane wiśnie posypujemy 2 łyżkami cukru i zalewamy kirschem. Odstawiamy na jakiś czas (min 30min, ale może być i kilka godzin), żeby się zmacerowały i puściły sok.
  2. Porcelanowe lub żeliwne naczynie do pieczenia wysmarować masłem i posypać cukrem, aby pokryć całą powierzchnię naczynia.
  3. Piekarnik nagrzać do 180 °C.
  4. Z jajek, mąki, mleka, cukru i śmietanki, z dodatkiem skórki cytrynowej, ekstraktu waniliowego i szczypty soli przygotować ciasto – ubić wszystkie składniki trzepaczką na gładką masę.
  5. W małym garnku rozgrzać pozostałe masło do uzyskania lekkobrązowego koloru. Dodać do ciasta i wymieszać.
  6. Do masy dodać wiśnie, razem z sokiem, który puściły, lub bez.
  7. Przelać wszystko do formy.
  8. Piec przez ok. pół godziny. Przeprowadzamy ‘test patyczka’ – wbijamy patyczek w środek i gdy po wyjęciu będzie czysty, deser jest gotowy.
  9. Wyjąć z piekarnika, oprószyć cukrem pudrem i od razu podawać. Najlepiej smakuje na gorąco.

 

Oryginalny przepis (troszkę go zmodyfikowałam) pochodzi z książki „Łatwa kuchnia francuska”, autor: Raymond Blanc, wyd. Oficyna IMBIR, Warszawa 2006.

Moje ulubione ciasteczka. Proste i pyszne. Aż dziwne, że dotąd nie pojawiły się na blogu.

Nuta lawendy zaskakuje – ale zdecydowanie in plus.
Przygotowałam je na spotkanie naszej kooperatywy i chyba wszystkim bardzo smakowały, bo zanim się obejrzałam – znikły wszystkie! (Niestety, nie są to zdrowe ciasteczka – bo masło, mąka, cukier… Ale za to przygotowałam je ze sprawdzonych produktów dobrej jakości :) ) Czytaj dalej...

Składniki:

  • 1 awokado
  • 1,5 szklanki mleka roślinnego
  • 3 łyżeczki syropu z agawy lub brązowego cukru
  • sok z połówki limonki lub cytryny
  • (można dodać świeże listki mięty)

Wszystko zmiksować, przelać do szklanek i gotowe. :)

Z tej ilości składników wychodzą dwie szklanki koktajlu.

Najbardziej lubię taki koktajl pić przez słomkę z dużym otworem. Albo wyjadać łyżeczką.
Jest przecudownie kremowy, gładki i gęsty. Co ciekawe – smakuje nawet tym, którzy nie przepadają za awokado. Sprawdziłam! ;)

To ostatnio mój ulubiony pomysł na szybkie śniadanie. Albo na szybki deser. Można też dodać kostki lodu i połowę mleka, wtedy powstanie coś w rodzaju lodów.

 

 

Nie wiem, kiedy to się stało. Jak z bicza strzelił. Przez ten czas udało mi się ugotować mnóstwo pysznych dań, z których część znalazła się na blogu. Byłam na kilku warsztatach kulinarnych, poznałam wspaniałe osoby, oraz odwiedziłam niesamowite miejsca, do których mam nadzieję jeszcze wrócić. To między innymi: Siedlisko w Blankach, Pracownia Manualna, Pałac w Nosowie, sortownia ziemniaków, fabryka ziół. Muszę w końcu zamieścić relacje z warsztatów, bo ta aż nieprzyzwoite, że jeszcze tego nie zrobiłam… Tym bardziej, że przecież są już napisane. Niech to będzie jednym z moich postanowień noworocznych ;)

Jak pewnie zauważyliście, na moim blogu nie ma przepisów na dania mięsne (no, jest kilka z rybami ;). W ostatnim roku praktycznie przestałam jeść mięso, a ryby i owoce morza jem bardzo rzadko i okazjonalnie. Coraz więcej przygotowuję potraw wegańskich i czerpię z tego wielką radość. Coraz rzadziej robię zakupy w sklepie – kooperatywa to jednak coś wspaniałego! Pyszne, sprawdzone produkty prosto od producentów/importerów. Oliwy, oleje, oliwki, cytrusy, mąki, warzywa, soki, czekolada, jogurty, sery, kosmetyki, orzechy, kasze, tofu, owoce suszone i świeże, przetwory…

Z dzisiejszej okazji – dwa przepisy na trufle. Pierwsze to trufle wegańskie – z orzechów włoskich, daktyli i nerkowców. Drugie – to trufle z gorzkiej czekolady z chili. A jako, że dziś Sylwester – to trufle są z dodatkiem alkoholu. Można je też zrobić bez dodatku brandy – na pewno też będą pyszne.

Dziko pysznego nowego roku!

 

Trufle wegańskie

Składniki:

  • 100g daktyli
  • 50g zmielonych orzechów włoskich
  • 60g nerkowców (można je najpierw namoczyć)
  • 2 łyżki brandy
  • 2 łyżki kakao (może być też karob)
  • do obtoczenia: ok. 2-3 łyżki przesianego kakao w proszku lub mielonych orzechów

Przygotowanie:

  1. Wszystkie składniki zmiksować w blenderze.
  2. Z masy formować kulki i obtaczać w kakao lub mielonych orzechach.
  3. Trufle przechowywać w lodówce. Nie za długo – kilka dni.

Z masy wychodzi około 20 trufli.

Trufle czekoladowe z brandy i chili

Składniki:

  • 200g gorzkiej czekolady (min. 70% zawartości kakao)
  • 150 ml śmietanki kremówki w temperaturze pokojowej
  • 1 łyżka miękkiego masła
  • 3 łyżki brandy
  • szczypta soli morskiej
  • 0,5-1 łyżeczka chili
  • 2 łyżki gorzkiego kakao w proszku
  • dodatkowo, do obtoczenia trufli – gorzkie kakao w proszku i/lub mielone migdały

Przygotowanie:

  1. Połamaną na drobne kawałki czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej na parze, na małym ogniu, ciągle mieszając.
  2. Gdy się rozpuści, dodajemy masło i wciąż mieszamy, aż czekolada wchłonie masło.
  3. Śmietankę dodajemy małymi partiami i nie przestajemy mieszać.
  4. Gdy cała śmietanka połączy się z czekoladą, dodajemy kakao, sól i chili.
  5. Zdejmujemy miskę z ognia i dodajemy brandy, po jednej łyżce; mieszamy do uzyskania gładkiej masy.
  6. Masa powinna mieć jednorodną i jedwabistą konsystencję.
  7. Należy ją schłodzić w lodówce (przez około kilka godzin – można ten proces przyspieszyć korzystając z zamrażalnika).
  8. Gdy stężeje, z masy formujemy kulki (łyżeczką) i obtaczamy je w kakao. Nieregularne bryłki też mogą być.
  9. Trufle przechowujemy w lodówce.

 

To mój zdecydowany faworyt tej jesieni! Gdy kilka dni temu zamawiałam kawę w Ministerstwie Kawy, zostałam namówiona też na sernik dyniowy. Jak to dobrze, że dałam się skusić! Otrzymałam gładki, kremowy, cynamonowo-dyniowy rarytas o przepięknym kolorze. Już po pierwszym kęsie wiedziałam, że muszę taki zrobić w domu. Co prawda nie jest on dokładnie taki sam, ale… zachwycił nas smakiem i konsystencją.

Składniki na masę serowo-dyniową:

  • 1 kg twarogu sernikowego (lub twarogu zmielonego trzykrotnie)
  • 1 opakowanie serka mascarpone (250g)
  • 3 jajka
  • 170 g cukru brązowego jasnego
  • ok. 400ml puree z dyni (musu dyniowego)
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżeczka mielonego imbiru
  • pół łyżeczki kurkumy (opcjonalnie)
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

Składniki na spód:

  • 200g herbatników (u mnie ciasteczka owsiane)
  • 1 tabliczka białej czekolady (lub mlecznej)
  • ok. 60g masła
  • 2 łyżki kakao

Przygotowanie:

  1. Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową, nie powinny być prosto z lodówki.
  2. Zaczynamy od spodu. Pokruszone herbatniki i czekoladę mielimy w blenderze razem masłem i kakao. Wyklejamy ciastem tortownicę i wkładamy ją do lodówki.
  3. Masa serowa: twaróg sernikowy wymieszać w misce z mascarpone i musem dyniowym. Dodać cukier, sól, cynamon, imbir, kurkumę i ekstrakt z wanilii i wszystko dokładnie wymieszać. Do masy dodajemy po jednym jajku i mieszamy. Do tego wszystkiego użyłam miksera, zdecydowanie ułatwia pracę, lecz nie jest on niezbędny.
  4. Masę serową wylewamy na schłodzony spód.
  5. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni, na dolnej półce stawiamy naczynie (np. keksówkę, formę do tarty) z gorącą wodą, która parując będzie nawilżać powietrze w piekarniku.
  6. Wstawiamy sernik i pieczemy około 30 minut. Po tym czasie zmniejszamy temperaturę do około 160 stopni i pieczemy przez następne 15 minut, następnie obniżamy temperaturę do 120 stopni i pieczemy jeszcze 20 minut.
  7. Zostawiamy sernik w piekarniku i uchylamy drzwiczki piekarnika. Gdy się trochę chłodzi, wyjmujemy sernik z piekarnika, lecz zostawiamy go w tortownicy do całkowitego ostudzenia. Po wystudzeniu dobrze jest okroić nożem brzegi i zdjąć obręcz tortownicy.
  8. Wstawiamy wystudzony sernik do lodówki i tam zostawiamy go przez kilka godzin, a najlepiej do następnego dnia (i to jest ten najtrudniejszy etap robienia sernika – czekanie… Ale warto: najlepiej smakuje na drugi dzień.)

Jak zrobić mus dyniowy?

Dynię upiec w piekarniku w temperaturze 180-200 stopni przez około godzinę. Jeśli jest duża, to można ją wcześniej przekroić i wyjąć pestki. Jeśli pieczemy dynię w całości (moja była nieduża) – po upieczeniu usuwamy pestki i skórę, a miąższ zostawiamy na sitku do odcieknięcia. Później wszystko dokładnie miksujemy blenderem na gładki mus.